dopisek
Korowiow – Fagot – „Mag, regent cerkiewny, czarodziej, tłumacz czy diabli wiedzą kto...” - dziwaczny człowiek w kraciastym ubraniu i charakterystycznych pękniętym binoklach: „facet ma wąsiki jak kurze piórka, maleńkie, ironiczne i na wpół pijane oczka, a kraciaste porcięta podciągnięte są tak wysoko, że widać brudne białe skarpetki.” Przedstawia się czasem jako regent cerkiewny. Skory do żartów, ale również doskonały rozmówca i przewodnik. Podobno kiedyś, w średniowieczu, jako rycerz niefortunnie zażartował z sił świata i ciemności. Pokutuje, odbywając „służbę” przy Wolandzie.
Drugie imię Korowiowa – Fagot poznajemy podczas pokazu czarnej magii. W ten sposób zwraca się do niego Woland. Jego pojawienie wróży kłopoty. W administracji Varietes narobił zamieszania, prezentując się jako wybitny specjalista w dziedzinie organizowania chórów amatorskich. Po jego wizycie personel teatralny rozśpiewał się na całego. Pracownicy i petenci nie potrafili zakończyć pieśni, wszędzie rozlegały się strofy „Morza przesławnego”. Wokaliści - amatorzy wylądowali w klinice dla umysłowo chorych. Jedna z poirytowanych pracownic tak o nim mówiła: „ – prowadzi pod rękę jakiegoś sukinsyna (...) – którego nie wiadomo skąd wytrzasnął, w kraciastych spodenkach, w pękniętych binoklach i ... morda zupełnie nie do przyjęcia!...”