Wracając do Wietrzychowic, to pamiętam to miejsce tak zarośnięte, że się z ojcem przedzieraliśmy polami, aby dotrzeć bliżej grobowców i dopiero wejść w las.
Brześć, o ile powstanie park kulturowy, będzie miał łatwiej się przebić, gdyż bliskość A1 robi swoje. I festiwal sera nie jest złym pomysłem + masa historycznych atrakcji.
Dojenie kozy obowiązkowo. Swoją drogą to jestem zdania, że samorządy powinny mieć własne kozy i je wypasać wykaszając trawę. Taka koza to i za niszczarkę w urzędzie robić może. W Brześciu nad jeziorem widzę kozy, by Hanka widok miała



















































