O godz. 10. wraz z moim Michałem stanąłem wehikułem w okolicach dworca Łódź – Kaliska aby odebrać PawłaK i Anię. Goście przybyli punktualnie i prosto z dworca udaliśmy się na ul. Targową do Muzeum studia Se – Ma –For.
Rzeczywiście, ilość nagromadzonych tam pluszaków robiła spore wrażenie. Ale oprócz tego nie omieszkaliśmy zobaczyć co proponuje nam owo muzeum. Pomimo tego, że eksponatów nie było bardzo dużo ale za to były one niezmiernie, niezmiernie interesujące! Tak więc od figurek Misia uszatka, poprzez Misia Colargola a skończywszy na pingwinku Pik – Poku mogłem oglądać bohaterów bajek mego dzieciństwa.
Jednak nie tylko historią żyje Se – Ma –For. Cały czas produkowane są tutaj animacje bardzo wysokiej klasy zarówno dla dzieci jak i dorosłych.
Mogliśmy zobaczyć na przykład dekoracje, postacie z filmu Piotruś i wilk, który nagrodzony został Oskarem.
Dla młodszej widowni pokroju mego Misia produkowany jest bardzo sympatyczny serial Parauszek o przygodach pewnego zajączka. Na miejscu znajduje się spora salka kinowa, w której mój synek po raz pierwszy mógł obejrzeć film na dużym ekranie. Okazuje się, że ta produkcja wielokrotnie już była nagradzana na wielu festiwalach.
Paweł z Anią obejrzeli natomiast animację dla dorosłych p.t. Danny Boy i byli pod dużym wrażeniem tego filmu. Zresztą plan filmowy tej produkcji znajdował się tuż obok.
W ogóle personel w postaci sympatycznej młodej dziewczyny bardzo chętnie opowiadał o trudnej pracy animatorów i pokazywał nam na czym ta praca polega. Nie uwierzycie ale wyprodukowanie 5 sekund filmu trwa… 1. dzień!
Samemu zresztą można było spróbować animacji a potem zobaczyć swoje „dzieło” na ekranie komputera!
Będąc w takim miejscu nie obyło się oczywiście bez pamiątek w postaci zdjęć jak i również zakupu dla mojej latorośli figurki misia co klapnięte uszko ma!


Głównym punktem programu był Se – Ma –For ale nie byłbym sobą gdybym nie przybliżył gościom choć trochę mojego miasta.
Z muzeum pojechaliśmy zatem do Manufaktury i w miłej atmosferze wypiliśmy sobie po kawie dyskutując przy tym głównie o poziomie polskiej piłki nożnej. Po drodze oczywiście opowiadałem gdzie jesteśmy i jakie miejsca mijamy. Zadbałem o to żeby wizyta miała należytą oprawę i stolik, przy którym usiedliśmy znajdował się obok stolika, przy którym siedziała Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska.


Po kawie odwieźliśmy Misia z misiem na obiad a ja odwiozłem gości do centrum. Niestety nie mogłem poświęcić im więcej czasu bo z kolei moja Ania nie najlepiej się czuła i musiałem dość szybko wracać do domu.
Ale i tak 4 godziny w towarzystwie moich warszawskich gości minęły bardzo sympatycznie. Ja ze swej strony chcę im podziękować za to, że to dzięki nim po raz kolejny byłem w Łodzi w miejscu, którego jeszcze nie widziałem!
Oby do następnego razu moi drodzy!




























































































