Zagadka:
Tak romantycznie mogło być pod tą strzechą, a nie było. Było wręcz przeciwnie
Gdzie?

Kurka wodna!Yvonne pisze:Obstawiam szopę z Wyspy Złoczyńców i pięterko na sianieHertel pisze:Tak romantycznie mogło być pod tą strzechą, a nie było. Było wręcz przeciwnie
Gdzie?

Nie. Tam nie było jasno sprecyzowanych zasad. Po prostu trzeba było się przebrać,zbychowiec pisze: Yvonne napisał/a:
Moja zagadka:
Miejsce, gdzie obowiązywały pewne zasady co do ubioru przebywających tam osób.
Czy to nie bal przebierańców w "Winnetou"?


A to ciekawą książkę czytaszHertel pisze:Co do zagadki chwilowo (!) nie mam pomysłu ale tak ni z gruchy ni z pietruchy... Czytam właśnie kryminał Jerzego Siewierskiego "Zbrodnia w słonecznym klubie", gdzie policjant prowadzi śledztwo w klubie dla naturystów. Przesłuchuje kolejnych golasów, mając nadzieję, że następny będzie miał coś na sobie ale gdzie tam! Takie mają zasady i już.

Nie ma za bardzo o czym pisać, bo króciutkie toto było i intryga niezbyt porywająca. Nie było takiego napięcia jakie powinno być w powieści kryminalnej. Ale czytało się naprawdę fajnie i z uśmiechem. Szczególnie rozbawiło mnie jak policjant miał nadzieję, że przynajmniej lekarz pilnujący rannej dziewczyny będzie miał coś na sobie. Ale i tu się rozczarowałYvonne pisze:A to ciekawą książkę czytaszHertel pisze: Czytam właśnie kryminał Jerzego Siewierskiego "Zbrodnia w słonecznym klubie", gdzie policjant prowadzi śledztwo w klubie dla naturystów. Przesłuchuje kolejnych golasów, mając nadzieję, że następny będzie miał coś na sobie ale gdzie tam! Takie mają zasady i już.![]()
Napisz więcej jak skończysz.

Ale ze stołówki doleciał nas odgłos uderzeń młotka w patelnię, co było wezwaniem
na obiad. I zaraz wokół domków campingowych zaroiło się od ludzi ubranych w
kostiumy kąpielowe. Wszyscy spieszyli do domków, aby się przebrać, bo do stołówki
nie wolno było wchodzić w kostiumach, o czym informował napis na drzwiach.

Brawo Tomaszek!TomaszK pisze:Teraz to już łatwe.
Cytat:
Ale ze stołówki doleciał nas odgłos uderzeń młotka w patelnię, co było wezwaniem
na obiad. I zaraz wokół domków campingowych zaroiło się od ludzi ubranych w
kostiumy kąpielowe. Wszyscy spieszyli do domków, aby się przebrać, bo do stołówki
nie wolno było wchodzić w kostiumach, o czym informował napis na drzwiach.


Ostatnie zdanie pasuje do Makulskiego. Albo do Skałbany. Albo do Janiaka.Hertel pisze:Nie pachniało tam zbyt pięknie a nawet wręcz przeciwnie, ale Tomasz dostał tam to, co w innym miejscu musiał kupić
Kupił "to" w innym tomie i to dwukrotnie.
Mieszkał tam ktoś...
Niezbyt o siebie dbający