Tyrmand to jest postać. Uwielbiam „Złego” za klimat, za te słynne, do bólu warszawskie, mini felietoniki na cześć warszawskich fryzjerów, gazeciarzy, knajp warszawskich i bazarów, za fotograficzny niemal zapis chwili. Genialna powieść. Rzadka w sumie rzecz, kiedy literatura de facto brukowa staje się dziełem sztuki. Tak, „Zły” to najbardziej warszawska z warszawskich powieści
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1, ... alnej.html
Audiobooków, o których wspominacie nie znam. Kiedyś z pewnością to nadrobię. Słuchałem jedynie „Złego” w interpretacji Marka Kondrata, który został wydany przez Wyborczą w ramach serii „Mistrzowie słowa”. Nie polecam. To przede wszystkim adaptacja wykastrowana ze wszystkich smaczków z pozostawionym jedynie głównym wątkiem kryminalnym. Strasznie przez to skrzywdzono tę książkę.
Jest kolejna szansa, że powstanie film. Xaweremu Żuławskiemu kilka lat temu się nie udało, teraz syn Tyrmanda, Matthew ma być współproducentem nowego projektu. Martwię się tylko o odtworzenie wizerunku miasta z lat 50-tych, bo bez tego trudno w ogóle myśleć o udanej ekranizacji. Liczę jednak, że specjaliści od efektów specjalnych dadzą radę.
http://ksiazki.onet.pl/powstanie-ekrani ... oku/p1gvwn
Ale Tyrmand to nie tylko „Zły”. To również, a może przede wszystkim „Dziennik 1954”, który w czasach przed studenckich był dla mnie jedną z najważniejszych książek. Poza tytułami wspomnianymi wcześniej w tym wątku warto jeszcze wspomnieć „Życie towarzyskie i uczuciowe”, skandalizującą w swoim czasie satyrę na warszafkę przełomu lat 50-tych i 60-tych. A i sama Warszawa sportretowana jest tu również pięknie.