Później pojechałam do Memorial Chiang Kai-sheka. Nie wiedziałam wtedy o Grab czyli azjatyckiemu Uberze. Kierownica z masażem od razu. Kilka lusterek...
A tu jak wszedzi3 w Azji... ludzie ciągną wielkie pakunki.
Ostatnio zmieniony 07 kwie 2019, 13:44 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Powiedziałam trochę w ogrodzie. Widok na 101 - dynke. Tak, w tym żarze z nieba płynącym posiedziałam i popodziwialam widoki. Faktem jest, ze długo mi się nie udało posiedzieć, wróciłam do Memorial, zwłaszcza, ze nikt inny w ogrodzie, pięknym zreszta, nie siedział.
Ostatnio zmieniony 07 kwie 2019, 14:01 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Wnętrze znowu w tu, samym stylu. Tylko postać inna. Ciekawostka, Chiang Kai- shek nosił się z „chińska”, nie lubił zachodniego stylu ubierania. To zaznaczono na posagu, bo ubrany jest w tunikę, nie spodnie i koszule.
I znowu ulicami Taipei... nie Moge odżałować, ze nie wiedziałam o Grab. Bo to tez przygoda z nowoczesnością w tle. Kierowcy Graba nic nie rozumieją po ang. Ja w Mandarin tylko kilka słów, na dodatek dookoła tematyki bolących zębów znam. Iwec oczywiście app, jak wUberze mu pokazuje gdzie chce jechać ale wszelk8e inne sprawy tylko przez Google translate.
Mnóstwo sklepów oczywiście, jak wszędzie zreszta. I biur. W gruncie rzeczy tez jakos widać, ze to Azją ale w lepszym wydaniu. Podobno, ze mała Japonią. Zreszta Japończycy okupowali Tajwan dość długo!
Ostatnio zmieniony 08 kwie 2019, 00:20 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie byłabym sobą gdybym nie była w centrum handlowym. Głównie japońskie domy towarowe. Wielkie i mniejsze. W tych domach głównie japońskie rzeczy. I chińskie w stylu, np torebki. Specyficzne dosyć. No takie chińskie właśnie. BO zreszta jakie miałyby być? W końcu dla Chinek.
Ale proszę. Jest i niespodzianka. Polskie kosmetyki jakieś!
A nie! To mydło. Ale zdrowotne! Jeśli już o zdrowotności to rzecz jasna, Tajwan nie Tajwan, sterylizacja organizmu powinno się przeprowadzać.
I jeszcze więcej sterylizacji
To był taki bar, blisko 101-dynki, gdzie biali ludzie przesiadują. A mało ich na Taiwanie.
Tu tez przychodzą lokalne dziewczyny w poszukiwaniu białych kandytatów na wspólne życie.
Cale szczęście, że Tajwan nie dał się skomunizować!
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
W ogrodzie takie figurki z kwiatów i żywopłotu. Wszyscy się fotografują, douczcie się trudno. Cudem złapałam moment, ze nikt nie okupuje miejsca koło figurek...
W domu Chiang Kai- sheka nie wolno było robić zdjęć. Do skromnie urządzony ale elegancko. Trochę na zachodni styl, chociaz w ubiorze prywatnym utrzymywał chińska tradycje. Albo mundur. Zdziwiłam się, ze był katolikiem i co rano czytywał Biblię.
Na tych zdjęciach Chiang Kai- shek z żona, Madame Chiang i na oficjalnym spotkaniu
Ostatnio zmieniony 10 kwie 2019, 14:15 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 3 razy.
Duże wrażenie zrobili na mnie tubylcy. Nie ogólnie Tajwnczycy ale tajwańscy aborygeni. Nazywani Formosan People, Aboriginals. Nie wim czy już pisałam, ze Taiwan nazywany był Formosa. Podobno kiedy w XVI w Portugalczycy zobaczyli nie oznaczona dotąd wyspę, tak ich zachwyciła, ze mowili 9 niej formosa czyli piękna. W notatkach nazwali ja Ilha Formosa i tak się przyjęło aż do XX wieku, kiedy nazwa oficjalnie zmieniła się na Taiwan. Formosa od tysięcy lat zamieszkiwali tubylcy, zaliczani do Austronesians, bo genetycznie i lingwistyczne zbliżeni są lekko do niektórych grup polinezyjskich jak Filipińczyków, Malezyjczykow, Indonezyjczykow itp. Wcale nie Chińczyków w każdym razie.
Ostatnio zmieniony 23 kwie 2019, 03:45 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Od 1980 roku polityka się zaczęła powoli zmieniać, i trwa akcja „wcielania” Aborygenów w społeczeństwo. Bo byli traktowani jako obywatele drugiej kategorii. Maja teraz takie same prawa i możliwości. No przynajmniej w teorii. Bo pewnie samo społeczeństwo jeszcze się nie wyrównało. Chociaz pewne trochę się wymieszało.
Ostatnio zmieniony 23 kwie 2019, 04:36 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Taiwansvy Aborygeni zamieszkiwali sobie spokojnie Formose/Taiwan od tysięcy lat. Zaimponowali mi. W całkowitej separacji od wszystkiego i wszystkich potrafili budować takie lodzie, i to jeszcze z ozdobieniami!
Budować tez potrafili. Tu akurat Dom Mężczyzn, zwyczaj jak u Maorysów. Zreszta i z Maorysami nowozelandzkim tez Formozanscy tubylcy byli spokrewnieni jakos. Jakim cudem? Przecież te wyspy rozstrzelone są i taka łódeczką chyba nie byłoby łatwo dopłynąć... może istotnie kiedyś rozpadł się kawał płyty?
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...