W piątek po raz pierwszy wybrałem się na LMF. Podobało mi się, choć ponoć w tym roku było dużo słabiej niż w latach poprzednich. Dla mnie tak jak napisałem było fajnie. Od razu przypomniał mi się nasz pokaz w Blois.
Spacerek po zamkniętych ulicach.
świetnie podświetlona lodża
A tu cerkiew - bomba! Pokazowi towarzyszyła muyka Chopina grana na żywo przez pianistę.
ŁDK z bliska...
... i w oddali.
Ulica Sienkiewicza.
A tu widok na magistrat i restaurację Esplanada.
I "na powrocie" kamienice przy Pietrynie...
Tak sobie pomyślałem, że jakby było więcej chętnych to moglibyśmy w przyszłym roku zrobić jakiś wspólny minizlocik na festiwalu. Co Wy na to?
Ostatnio zmieniony 30 wrz 2019, 19:03 przez johny, łącznie zmieniany 1 raz.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
johny pisze:W piątek po raz pierwszy wybrałem się na LMF. Podobało mi się, choć ponoć w tym roku było dużo słabiej niż w latach poprzednich. Dla mnie tak jak napisałem było fajnie. Od razu przypomniał mi się nasz pokaz w Blois.
Oj tak, tak. Fajny ten pokaz.
A Blois, qrde jak to dobrze, że nam się wtedy udało z tym widowiskiem. Ja zawsze powtarzam, że nie takie drzwi się przed nami otwierały. A tam to był wielki pokaz. Pokaz naszej siły. I desperacji w dążeniu do celu.
johny pisze:W piątek po raz pierwszy wybrałem się na LMF. Podobało mi się, choć ponoć w tym roku było dużo słabiej niż w latach poprzednich. Dla mnie tak jak napisałem było fajnie. Od razu przypomniał mi się nasz pokaz w Blois.