Przypomnę kilka zasad: NIE używamy niczego metalowego - glutki hodujemy np. w słoiczku czy plastikowym pojemniku, mieszamy (lubią to) np. drewnianą łyżeczką, zlewamy i płuczemy w plastikowym sitku. Glutki hodujemy w temperaturze pokojowej.
Mleko musi mieć min. 2% tłuszczu i NIE może być to mleko typu UHT (nie z kartoników).
Czyli potrzebujemy: słoika, drewnianej łyżeczki, plastikowego sitka. Po kilku tygodniach również i krowy.
1. Dziś otrzymane glutki płuczemy pod bieżącą wodą (na sitku), wrzucamy do czystego słoiczka i zalewamy mlekiem (pierwsze zalanie będzie regeneracyjne, nie potrzeba więc dużej ilości mleka- wystarczy pół szklanki).
Glutki odstawiamy i zapominamy o nich do jutra.
2. Po dobie zlewamy glutki i powstały kefir (na sitku) - napój będzie jeszcze wściekle kwaśny.
Przepłukane glutki ponowanie siupamy do czystego słoiczka i podajemy im już więcej mleka. Przyjmuje się, że na 2 łyżeczki glutków podaje się szklankę mleka- tyle powinny przerobić w ciągu doby. I po tej dobie zlewamy już kefir gotowy do picia.
Jeśli będzie on gęsty i nie będzie łatwo ściekał z sitka- można glutkami śmiało potrząsać i mieszać łyżeczką w sitku- nie zaszkodzi im to, są wytrzymałe.
Z czasem dobierzecie swoje ulubione proporcje. I im mniej mleka nalejecie, tym szybciej powstaje kefir.
Glutki powinny być codziennie płukane i zalewane świeżym mlekiem. Kiedy jednak chcemy od nich odpocząć- można je z powodzeniem mrozić (podobno i suszyć, ale nie testowałam tego).
Glutki mają niesamowite wartości odżywcze i prozdrowotne. Same glutki też można zjeść.
Z czasem polecam wyrabianie własnego twarogu.
Więcej o hodowli, właściwościach i przepisach przeczytacie w 'internetach'. Wrzucamy hasło "grzybek tybetański" i podziwiamy, jak zdrowi i piękni będziemy do późnych lat starości
Gdyby kimś targały jakiekolwiek wątpliwości co do hodowli itp. - zawsze służę podpowiedzią
Powodzenia i zdrowia wszystkim życzę!
















































