IX Forowy Niewidzialny Zlot Niedźwiedzi Róg 2016

Oficjalne zloty Miłośników Samochodzikowej Przygody
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 13298
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 11 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy

Post autor: Yvonne »

O, dzięki, Zbychowiec.

Widzę, że mnie wyręczyłeś i napisałeś relację z Prania ;-)

ślicznie dziękuję :-)
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

Yvonne pisze:O, dzięki, Zbychowiec.

Widzę, że mnie wyręczyłeś i napisałeś relację z Prania ;-)

ślicznie dziękuję :-)
Hihihihi, nic z tego Yvonne. Zbychowiec tylko liznął Pranie, reszta należy do Ciebie. Kilka zdjęć z muzeum Gałczyńskiego zostawiłem dla Ciebie. I bardzo na Ciebie liczę. M. in. na opis pewnej ciekawej zabawy, w której brałaś tamże udział. :-)
Ostatnio zmieniony 19 cze 2016, 11:15 przez Czesio1, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 12056
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 383 razy
Otrzymał podziękowań: 299 razy

Post autor: johny »

15. johny


Poranek na Czarcim Ostrowie


Poranek przywiał nas cudowną pogodą, zaczęliśmy przyrządzać śniadanie, którego punktem kulminacyjnym była jajecznica na kiełbasie z cebulą usmażona na ognisku.

Obrazek
Panna Monika przygotowuje podkład pod jajecznicę
fot. Czesio1

Obrazek
Kiełbaska już się smaży na ognisku
fot. Czesio1

Obrazek
Kiełbaska już się smaży na ognisku
fot. Czesio1

Patelnia uratowana ze złomu przez Mysikrólika pomieściła całe dwadzieścia jaj!

Obrazek
Milady i johny wbijają jajka na patelnię
fot. Czesio1

Obrazek
Milady i johny wbijają jajka na patelnię
fot. Czesio1

Obrazek
Jajecznica zapowiada się niezwykle smakowicie
fot. Czesio1

Obrazek
Jajecznica z 20 jaj na kiełbasie gotowa!
fot. Czesio1

Obrazek
Niewidzialni z wielką ochotą przypięli się do jajecznicy
fot. Czesio1

"Winnetou przyniósł z wehikułu butlę gazową z umieszczonym na niej palnikiem, czajnik z wodą i ekspresową herbatę, którą zawsze zabierałem w drogę."

Obrazek
Woda na gorącą herbatę już się gotuje na turystycznej butli gazowej
fot. Czesio1

Mimo, że to był Niewidzialny Zlot to wkradły się weń pewne akcenty z Niesamowitego Dworu – a mianowicie odegraliśmy scenkę budzenia Bigosa, w rolę którego wcielił się Adam.
Napici i posileni nagraliśmy jeszcze jeden rozdział do naszego forowego audiobooka.


Obrazek
Niewidzialni przygotowują się do nagrania rozdziału audiobooka
fot. Mysikrólik

Obrazek
Yvonne użyczyła głosu narratorowi, Milady wystąpiła jako Monika,
Wilhelm Tell jako Winnetou a johny został Tomaszem

fot. Czesio1

Obrazek
Przy odgłosach wesoło ćwierkającego na wyspie ptactwa naganie rozdziału
audiobooka było wspaniałą przygodą

fot. Czesio1

Pan Samochodzik i Niewidzialni - rozdział 04 (czytają: Niewidzialni z IX Forowego Zlotu)

Powoli zabraliśmy się za składanie naszego obozowiska. Zrobiło się tak jakoś niezbyt fajnie…

Obrazek
Obóz już zwinięty, a my wsłuchujemy się w głos Yvonne, która odczytuje
historię Fortu Lyck

fot. Czesio1

Ale wkrótce na horyzoncie pojawił się kuter Sandacz, na pokładzie którego płynęli do nas TomaszK, zbychowiec i kolega Nill77, który niestety spóźnił się i nie dane mu było dzielić z nami naszych przygód na wyspie.

Obrazek
"Sandacz" na horyzoncie
fot. Czesio1

Obrazek
Nill77 i TomaszK na pokładzie "Sandacza"
fot. zbychowiec

Obrazek
"Sandacz zakotwiczony przy Czarcim Ostrowie
fot. Czesio1

Obrazek
TomaszK gotowy na zejście do szalupy.
fot. zbychowiec

Raz jeszcze pokazaliśmy im wysepkę, ze szczególnym uwzględnieniem pozostałości Fortu Lyck...

Obrazek
Hanka z panną Moniką szukają pozostałości Fortu Lyck
fot. Czesio1

Obrazek
Pozostałości Fortu Lyck
fot. Czesio1

Obrazek
Pozostałości Fortu Lyck
fot. Czesio1

Obrazek
Panna Monika znalazła cegłę która uszła uwadze trzem cwaniaczkom
Makulskiemu, Krostkowi i Wągrowskiemu

fot. Czesio1

...i po kilkunastu minutach z ciężkim sercem musieliśmy ruszać w drogę powrotną. Dieslowski silnik naszego kutra ze smutkiem oświadczał, że ta część przygody nieuchronnie zbliża się do końca.

Obrazek
Rudzki odpalił dieslowski silnik "Sandacza" i powoli odpływaliśmy z wyspy
fot. Czesio1

Czarci Ostrów z każdą sekundą malał w naszych oczach…

Obrazek
Z każdą chwilą Czarci Ostrów malał w naszych oczach
fot. Czesio1

Obrazek
Czarci Ostrów
fot. Czesio1

Obrazek]
Jachty przy Wyspie Pajęczej
fot. Czesio1

Obrazek
Zadowolenie z przeżytej przygody i smutek, że już odpływamy odbijają
się na naszych twarzach

fot. zbychowiec

Obrazek
Pokład "Sandacza" załadowany bagażami
fot. zbychowiec

Obrazek
Od lewej: TomaszK, Nill77, zbychowiec, Wilhelm Tell i panna Monika
fot. Czesio1

Obrazek
Milady jak na "Titanicu"
fot. zbychowiec

Obrazek
Czesio1 w pamiątkowym zdjęciu z Rudzkim
fot. Czesio1

Obrazek
Jeszcze rzut okiem na taflę śniardw...
fot. Czesio1

Obrazek
...i pora wysiadać na ląd
fot. zbychowiec

Za to w mych osobistych wspomnieniach rósł. Bezapelacyjnie muszę stwierdzić, ze te chwile przeżyte na tej niewielkiej wysepce pozostaną w mej pamięci do końca życia.

Obrazek
Mapa drogi powrotnej z Czarciego Ostrowu
źródło: mapy Google[/quote]

IX Forowy Niewidzialny Zlot Niedźwiedzi Róg 2016 część 15 - "Poranek na Czarcim Ostrowie" (johny)
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez johny, łącznie zmieniany 4 razy.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9298
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 80 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Post autor: TomaszK »

Jajecznica z ogniska to chyba coś genialnego. A jeszcze na tajemniczej, odciętej od świata wyspie...
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

TomaszK pisze:Jajecznica z ogniska to chyba coś genialnego. A jeszcze na tajemniczej, odciętej od świata wyspie...
A tak Cię namawiałem na ten nocleg na wyspie...
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

Do relacji zbychowca z leśniczówki Pranie dodałem mapkę naszego spaceru. Widać na niej owo nasze zbłądzenie, o którym wspomniał zbychowiec. Dobrze, że nie pokazał palcem przez kogo zbłądziliśmy :-D :-D :-D
To ten punkt przecięcia prawie przy samym Jeziorze Nidzkim. Ale jak sądzę nie my jedni zbłądziliśmy bo ścieżka była wydeptana wgłąb lasu aż na samo wzgórze.
Ale co tam, dzięki temu nieco dłużej pospacerowaliśmy sobie po lesie.

Obrazek
Mapa spaceru ścieżką
dydaktyczną w leśniczówce
Pranie

źródło: mapy Google
Ostatnio zmieniony 02 lip 2018, 15:20 przez Czesio1, łącznie zmieniany 3 razy.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

7. zbychowiec


Poszukiwanie zagrody Makulskiego


Takeśmy dotarli do rozdroży, gdzie przyszło nam się z zmierzyć z kolejną zagadką, będącą wytworem przewrotnego umysłu Ojca Czesława. Postanowił on, że musimy za wszelką cenę i bez względu na ofiary w ludziach i dobytku, odnaleźć gospodarstwo postaci z książki, to jest niejakiego Makulskiego. Czym ów Makulski zawinił Czesławowi, tego nie mi dochodzić, bo mój umysł do mniejszych, bardziej przyziemnych rzeczy jest stworzony.

Obrazek
Rozdroże drogi. W lewo szosa prowadzi na przystanek kolejowy,
w prawo droga leśna do zagrody Makulskiego

fot. Milady

Obrazek
Krótka dyskusja na temat kierunku drogi do Makulskiego
fot. Czesio1

Zostawiliśmy więc swoje żelazne rumaki przy rozdrożu i podążyliśmy ścieżką wskazaną przez Ojca. Była to dość szeroka „ścieżka”, mógłby nią swobodnie iść oddział pijanych zapaśników Sumo bez ryzyka obijania się o drzewa.

Obrazek
Ruszamy na poszukiwanie zagrody Makulskiego
fot. Milady

Obrazek
Ruszamy na poszukiwanie zagrody Makulskiego
fot. Czesio1

Obrazek
Ruszamy na poszukiwanie zagrody Makulskiego
fot. Czesio1

Obrazek
Czesio1 wrócił się po magnetofon, niezbędny do odsłuchania
fragmentów książki pięknie odczytanych przez Brunhildę

fot. Czesio1

Nie powiem, żeby droga była krótka. ścieżka ciągnęła się het aż po sam horyzont, końca jej nie było widać. Już opuściła mnie nadzieja, że nasza tułaczka kiedykolwiek się zakończy i poddałem się monotonnemu rytmowi marszu, zadumawszy się nad przemijalnością życia ludzkiego tudzież sprawami kulinarnymi, gdy wtem naszym oczom ukazał się jakiś jaśniejszy prześwit w oddali. Prześwit okazał się być sporą polaną.

Obrazek
Leśna polana
fot. Czesio1

Jakże żywiej zabiło mi serce, gdy zrozumiałem, że jest to kres naszej wędrówki. W moje kończyny przypłynęła nagła fala energii i pomknąłem co żyw w kierunku polany, jakby obawiając się, że może to być fatamorgana, którą za chwilę rozwieje wiatr. Jednak polana okazała się być jak najbardziej prawdziwa, na dodatek całkiem pokaźna. Jedynym jej mankamentem był fakt, że nie było na niej gospodarstwa Makulskiego.

Obrazek
Poszukujemy śladów po zagrodzie Makulskiego
fot. Milady

Obrazek
Poszukujemy śladów po zagrodzie Makulskiego
fot. Milady

"Zagroda Makulskiego wyglądała okazale, duże kwadratowe podwórze obudowane było murowanym domem, długą stajnią, oborą, owczarnią i stodołą. Na podwórze wjeżdżało się przez bramę z daszkiem z czerwonej dachówki. Ale droga do gospodarstwa była zaniedbana, pełna dołów.
Zagroda stała na skraju lasu, dalej rozciągały się pola, aż po widoczny z daleka nasyp kolejowy."


Obrazek
Z tego miejsca widać w oddali nasyp kolejowy...
fot. Milady

Obrazek
...więc może w tym miejscu stała kiedyś zagroda Makulskiego?
fot. Czesio1

Obrazek
A może w tym miejscu stała kiedyś zagroda Makulskiego?
fot. Czesio1

Aby odwieść myśli od tego faktu, postanowiliśmy, że odsłuchamy rozdziały „PS i Niewidzialni” mówiące o gospodarstwie i wyobrazimy sobie, że ono tam jest.

Obrazek
Wiewiórka z synem Mysikrólika
fot. zbychowiec

Obrazek
Rozsiedliśmy się na wielkiej polanie próbując wyobrazić sobie
stojącą tu zagrodę Makulskiego

fot. zbychowiec

Obrazek
Niewidzialna Ekipa zasłuchana w głos Brunhildy czytającej jeden
z rozdziałów książki "PS i Niewidzialni"

fot. zbychowiec

Obrazek
Niewidzialna Ekipa zasłuchana w głos Brunhildy czytającej jeden
z rozdziałów książki "PS i Niewidzialni"

fot. zbychowiec

Obrazek
Sokole Oko z uwagą wsłuchuje się w głos Brunhildy próbując wyobrazić
sobie zagrodę Makulskiego

fot. zbychowiec

Obrazek
Wilhelm Tell z mamą usiedli najbliżej magnetofonu aby nie uronić
ani jednego słowa Brunhildy

fot. zbychowiec

Obrazek
Hanka zasłuchana w głos płynący z magnetofonu korzystała z promieni
słońca by zmienić kolor swojej twarzy

fot. Czesio1

Zacisnąłem mocno oczy i wytężyłem wyobraźnię tak, że aż pot wystąpił mi na czoło. Z początku szło opornie, ale już za chwilę dokonał się cud: oto dzięki niezwykłemu talentowi Brunhildy, która to czytała książkę, w umyśle moim, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmaterializowało się gospodarstwo Makulskiego. Ba! Nie tylko gospodarstwo, ale i sam Makulski we własnej osobie, wyskoczył był prosto w kadr mojej wyobraźni, strzelił z obcasa, zakręcił wąsa i wykrzyknął: „Zastawić mi tu stół najlepszym jadłem! A chyżo! Niechaj miód się leje strumieniami, mięsiwo tłuszczem ocieka, a muzyka gra skocznie!” Wnet gospoda zaroiła się od grajków i tancerek, które na stół wyskoczyły i pląsać żywo zaczęły między stertami jadła. Już w akcie kulinarnej ekstazy miałem zatopić swe zęby w cudownie rumianym udźcu baranim, już trzewia me wygięły się w oczekiwaniu na kęs rajskiego przysmaku, już kubki smakowe zaczęły grać „Odę do Radości” a ślinianki toczyć obficie ślinę... gdy ktoś mocno szarpnął mnie za ramię. Wizja prysła natychmiast. Byłem znów na polanie, usianej jedynie kikutami ściętych pni drzew. Ani śladu gospodarstwa Makulskiego, ani śladu jadła, grajków, tancerek.
„Te, wstawaj no, wracamy!” – ktoś rzucił mi lakonicznie i ruszył za oddalającą się grupą. Przez chwilę nie mogłem się pogodzić z takim obrotem sprawy. Bo jakże to, najpierw roztacza się przed nami wizje rajskich rozkoszy kulinarnych, a zaraz potem „wracamy”? Ze smutnym westchnieniem wstałem i powłócząc nogami ruszyłem za pozostałymi.


Obrazek
W drodze powrotnej natknęliśmy się na bryłę solanki na wysokim pniu drzewnym
fot. Czesio1

Nawet nie zauważyłem, że po polanie pląta się jeszcze Hanka. Owa nietypowa niewiasta, znana ze swojego zamiłowania do podpalania różnych przedmiotów oraz grzebania w ziemi, nie przepuściła bowiem okazji aby przeczesać polanę w poszukiwaniu... no właśnie, czego? Jednak to pytanie zadałby sobie umysł racjonalny, a przecież wiadomym jest, że poza sferą racjonalną istnieje wiele innych sfer, takich jak duchowa, metafizyczna, eteryczna, spektralna, demoniczna i sam Stwórca raczy wiedzieć, jakie jeszcze.
Czy więc Hanka znalazła coś na polanie? A jakże! Nasz powolny pochód przerwał nagle jej głos, dobiegający z tyłu: „Czekaajcie! Znalazłam! Znalazłam skarb!” Skarbem owym okazał się być pieniążek: pięć centymów.


Obrazek
Jest skarb!! Hanka znalazła na drodze monetę pięć centymów!
fot. Czesio1

Skąd u licha się tam wziął, tego nawet nie śmiem przypuszczać. Fakt jest jednak faktem, Hanka odnalazła pięć centymów na polanie, gdzie miało się znajdować gospodarstwo Makulskiego. Może to los postanowił sobie z nas zakpić, i rechocząc zawołał nam na odchodne: „Macie coś na otarcie łez, poszukiwacze od siedmiu boleści!”
I tak kończy się moja opowieść. Wiele przygód tego dnia przeżyliśmy, wiele zapamiętamy do końca swoich dni. I jakkolwiek niemożebnym wszystko to wydać by się mogło, niedowiarkom mówię: klnę się na kiełbasę swojską, że każde słowo w mojej opowieści jest prawdziwe!


Obrazek
Mapa trasy z leśniczówki Pranie do Karwicy Mazurskiej (znowu nie obyło się
bez zbłądzenia, zamiast skręcić w lewo i pojechać prosto, skręciliśmy w prawo

źródło: mapy Google

Obrazek
Mapa trasy z Karwicy Mazurskiej (przystanek kolejowy) do rozdroża,
a następnie piesza wędrówka w poszukiwaniu zagrody Makulskiego

źródło: mapy Google

IX Forowy Niewidzialny Zlot Niedźwiedzi Róg 2016 część 7 - "Poszukiwanie zagrody Makulskiego" (zbychowiec)
Ostatnio zmieniony 02 lip 2018, 15:21 przez Czesio1, łącznie zmieniany 4 razy.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9298
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 80 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Post autor: TomaszK »

O kurczę, uśmiałem się...
Awatar użytkownika
panna Monika
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 907
Rejestracja: 04 sie 2013, 14:53
Miejscowość: Łódź
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 93 razy
Otrzymał podziękowań: 87 razy

Post autor: panna Monika »

10. Panna Monika


Muzeum w Olsztynie


W piątek rano wraz z Tomaszem udaliśmy się do Olsztyna, do Biblioteki Muzeum Warmii i Mazur. Przed bramą wspaniałego, w przeważającej części gotyckiego Zamku Kapituły Warmińskiej, w którym mieści się siedziba Muzeum, czekał już na nas kolega Nietajenko. Mając w pamięci karty „Niewidzialnych”, na których Pan Samochodzik wspomina chwile, „gdy na kopernikowskim zamku w Olsztynie znowu wciągnięto biało–czerwoną flagę”, przekroczyliśmy próg muzeum.
Zaanonsowani przez TomaszKa spotkaliśmy się z bardzo miłym przyjęciem Pani Kierownik, która skądinąd okazała żywe zainteresowanie spuścizną po Zbigniewie Nienackim. Już po chwili podała nam do rąk opasłe teczki podpisane: „Wyspa złoczyńców”, „Księga strachów”, itd. Zapał, z jakim Panowie przystąpili do wertowania teczek nie zdziwi z pewnością nikogo z forowiczów, ze swej strony mogę tylko dodać, że nawet na osobie niezaangażowanej naukowo (jak pisząca te słowa), bezpośredni kontakt z maszynopisami, upstrzonymi gdzieniegdzie ręcznie naniesionymi poprawkami, z dopisanymi przez autora tytułami rozdziałów, zrobił duże wrażenie. Po chwili wszyscy troje wertowaliśmy dokumenty, próbując wychwycić miejsca, w których tekst odbiegał od znanej nam ostatecznej wersji powieści.


Obrazek
TomaszK wertujący maszynopisy Zbigniewa Nienackiego
fot. Nietajenko

Pozostawiwszy kolegów (ze skruchą wyznaję, iż miast badać maszynopisy, postanowiłam trochę pozwiedzać) ruszyłam zobaczyć to i owo, a w szczególności gotycki kościół św. Jakuba w Olsztynie.

Obrazek
Gotycki Kościół św. Jakuba w Olsztynie
fot. panna Monika

Obrazek
Gotycki Kościół św. Jakuba w Olsztynie
fot. panna Monika

Obrazek
Gotycki Kościół św. Jakuba w Olsztynie
fot. panna Monika

Obrazek
Gotycki Kościół św. Jakuba w Olsztynie
fot. panna Monika

Budowla sprawia niesamowite wrażenie – zarówno ze względu na skalę, urodę, jak i stan zachowania oraz piękne wnętrze, które ominęła, jakże częsta w przypadku innych kościołów, barokizacja. Mimo, iż wyposażenie kościoła uzupełniano przez kilkaset lat (budowę zakończono najprawdopodobniej ok. 1380 roku), tworzy ono harmonijną całość, w której pięknie komponuje się zarówno obraz Ludomira ślendzińskiego z 1947 roku, siedemnastowieczne dzieła sztuki sakralnej oraz gotyckie stalle i tryptyk ołtarzowy.
Gdy wróciłam do biblioteki, zastałam Panią Kierownik zdumioną zaangażowaniem i poziomem wiedzy naszych forowych badaczy. Zapytała mnie tylko, czy ja również jestem „aż tak” zorientowana w twórczości pana Nienackiego. TomaszK i Nietajenko opowiedzieli mi pokrótce o swoich znaleziskach, w szczególności o alternatywnej „Księdze Strachów”, oraz o spotkaniu z Sebastianem Miernickim. Niestety, kilka godzin spędzonych w bibliotece okazało się kroplą w morzu potrzeb i możliwości i nie będę fałszywym prorokiem, przewidując, iż niejeden z forowiczów zechce odwiedzić bibliotekę i zapoznać się z arcyciekawymi zbiorami.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez panna Monika, łącznie zmieniany 2 razy.
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9298
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 80 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Post autor: TomaszK »

panna Monika pisze: Niestety, kilka godzin spędzonych w bibliotece okazało się kroplą w morzu potrzeb i możliwości i nie będę fałszywym prorokiem, przewidując, iż niejeden z forowiczów zechce odwiedzić bibliotekę i zapoznać się z arcyciekawymi zbiorami.
Co prawda, to prawda, trzeba się tam wybrać jeszcze raz.
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

I znowu uzupełnienie relacji zbychowca o mapki naszej jazdy wehikułami i pieszej wędrówki w poszukiwaniu zagrody Makulskiego.

Obrazek
Mapa trasy z leśniczówki Pranie do Karwicy Mazurskiej (znowu nie obyło się
bez zbłądzenia, zamiast skręcić w lewo i pojechać prosto, skręciliśmy w prawo

źródło: mapy Google

Obrazek
Mapa trasy z Karwicy Mazurskiej (przystanek kolejowy) do rozdroża,
a następnie piesza wędrówka w poszukiwaniu zagrody Makulskiego

źródło: mapy Google

Miejsce końcowe pierwszej mapki a jednocześnie miejsce początkowe drugiej mapki to jak w podpisie przystanek kolejowy w Karwicy Mazurskiej. To tam właśnie cztery lata temu poszukiwałem zagrody Makulskiego w czasie mojej wyprawy śladami Niewidzialnych. To wtedy jak mi się wydawało odnalazłem potomka starego Makulskiego:

śladami Niewidzialnych 2012
Ostatnio zmieniony 02 lip 2018, 15:23 przez Czesio1, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

TomaszK pisze: Co prawda, to prawda, trzeba się tam wybrać jeszcze raz.
A już myślałem, że odpisałeś na mój post:
Czesio1 pisze:A tak Cię namawiałem na ten nocleg na wyspie...
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9298
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 80 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Post autor: TomaszK »

No przecież wiesz, że żałuję (zwłaszcza jajecznicy) :-D
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 12056
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 383 razy
Otrzymał podziękowań: 299 razy

Post autor: johny »

TomaszK pisze:No przecież wiesz, że żałuję (zwłaszcza jajecznicy) :-D
Ten nocleg i poranek, ta jajecznica to było dla mnie coś czego nawet słowami nie potrafię opisać. Widziałem na FB zdjęcie chrzestnego Michała z Mazur z jakiegoś hotelu luksusowego z zimnym piwkiem i tak sobie pomyślałem, że to nic, wielkie ZERO w stosunku do naszego Fort Lyck i smażonej na ognisku jajecznicy... :-)
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, 10:27 przez johny, łącznie zmieniany 1 raz.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

TomaszK pisze:No przecież wiesz, że żałuję (zwłaszcza jajecznicy) :-D
Trzymam za słowo, że następnym razem dasz się namówić. :564:
johny pisze: Ten nocleg i poranek, ta jajecznica to było dla mnie coś czego nawet słowami nie potrafię opisać. Widziałem na FB zdjęcie chrzestnego Michała z MAzur z jakiegoś hotelu luksusowego z zimnym piwkiem i tak sobie pomyślałem, że to nic, wielkie ZERO w stosunku do naszego Fort Lyck i smażonej na ognisku jajecznicy... :-)
Dokładnie tak!! :564:
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 13298
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 11 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy

Post autor: Yvonne »

A wiecie, co mi się w nas wszystkich najbardziej podoba? ;-)
To, że mamy odwagę i chęć do realizowania naszych marzeń. Wielu ludziom chyba tej odwagi właśnie brakuje. A może jeszcze czegoś? Może czasem wystarczy jakiś impuls?

A piszę to pod wpływem sobotniego spotkania z pewnym małżeństwem, które prowadzi w Bydgoszczy sklep z antykami. Otóż wybraliśmy się z Adamem w sobotę na poszukiwanie szafy/komody, ponieważ zaczęło nam brakować miejsca na składowanie różnych rzeczy. A teraz doszedł nam przecież namiot, śpiwory, materace i inne akcesoria. W tym sklepie właśnie znaleźliśmy odpowiedni mebel i w oczekiwaniu na transport (do naszej hondy niestety by się nie zmieścił) wdaliśmy się w pogawędkę z sympatycznymi właścicielami. Jak wspomniałam o namiocie, który kupiliśmy i o naszej wyprawie na Mazury, panu właścicielowi zaświeciły się oczy (poważnie, naprawdę zaświeciły jakimś blaskiem), na twarz wykwitł ciepły uśmiech i zaczęli przy nas wspominać ze swoją żoną ich dawne wypady pod namiot właśnie. Właściciel zaczął nam opowiadać o swoich pierwszych wakacyjnych wyjazdach z ojcem (a opowiadał to z taką nostalgią, jakbym słyszała johny’ego, który mówi o swoich wakacjach z dzieciństwa) i tak mu ta opowieść popłynęła, że pan od transportu już czekał, a on nie przestawał. Dodam, że pan wcześniej był osobą dosyć stonowaną i małomówną (bywamy w tym sklepie dość często). To jego żona jest tą, która dużo mówi, uśmiecha się do klientów i miło ich zagaduje. Dlatego byłam zdumiona, jaka przemiana w nim zaszła, kiedy zaczął opowiadać o swoich przygodach. Z mrukliwego i zdystansowanego gościa przeobraził się w kipiącego emocjami gawędziarza. To było coś niesamowitego.

Skończyło się na tym, że mąż z żoną zgodnie stwierdzili, że chcieliby jeszcze kiedyś pojechać pod namiot, ale niestety ciężko im znaleźć czas (często jeżdżą za granicę po towar do sklepu) oraz niestety ich namiot, który kiedyś pożyczyli znajomym, poszedł w świat, bo ci znajomi pożyczyli jeszcze komuś, tamci znowu komuś itd.
Życzyłam im na koniec, aby jednak kiedyś spróbowali znaleźć chociaż jeden wolniejszy weekend i wybrać się gdzieś nawet niedaleko. Przecież Polska jest wszędzie piękna, a w każdym rejonie można znaleźć ciszę i spokój, jak się dobrze poszuka.
Na koniec zostaliśmy obdarowani prezentem – Pani wręczyła nam śliczną, małą zieloną lampkę naftową.
Kto wie, może dzięki naszej rozmowie zdecydują się na odrobinę szaleństwa i wyruszą na poszukiwanie przygody? :-)
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, 10:44 przez Yvonne, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 12056
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 383 razy
Otrzymał podziękowań: 299 razy

Post autor: johny »

Yvonne pisze:A wiecie, co mi się w nas wszystkich najbardziej podoba? ;-)
To, że mamy odwagę i chęć do realizowania naszych marzeń. Wielu ludziom chyba tej odwagi właśnie brakuje. A może jeszcze czegoś? Może czasem wystarczy jakiś impuls?

A piszę to pod wpływem sobotniego spotkania z pewnym małżeństwem, które prowadzi w Bydgoszczy sklep z antykami. Otóż wybraliśmy się z Adamem w sobotę na poszukiwanie szafy/komody, ponieważ zaczęło nam brakować miejsca na składowanie różnych rzeczy. A teraz doszedł nam przecież namiot, śpiwory, materace i inne akcesoria. W tym sklepie właśnie znaleźliśmy odpowiedni mebel i w oczekiwaniu na transport (do naszej hondy niestety by się nie zmieścił) wdaliśmy się w pogawędkę z sympatycznymi właścicielami. Jak wspomniałam o namiocie, który kupiliśmy i o naszej wyprawie na Mazury, panu właścicielowi zaświeciły się oczy (poważnie, naprawdę zaświeciły jakimś blaskiem), na twarz wykwitł ciepły uśmiech i zaczęli przy nas wspominać ze swoją żoną ich dawne wypady pod namiot właśnie. Właściciel zaczął nam opowiadać o swoich pierwszych wakacyjnych wyjazdach z ojcem (a opowiadał to z taką nostalgią, jakbym słyszała johny’ego, który mówi o swoich wakacjach z dzieciństwa) i tak mu ta opowieść popłynęła, że pan od transportu już czekał, a on nie przestawał. Dodam, że pan wcześniej był osobą dosyć stonowaną i małomówną (bywamy w tym sklepie dość często). To jego żona jest tą, która dużo mówi, uśmiecha się do klientów i miło ich zagaduje. Dlatego byłam zdumiona, jaka przemiana w nim zaszła, kiedy zaczął opowiadać o swoich przygodach. Z mrukliwego i zdystansowanego gościa przeobraził się w kipiącego emocjami gawędziarza. To było coś niesamowitego.

Skończyło się na tym, że mąż z żoną zgodnie stwierdzili, że chcieliby jeszcze kiedyś pojechać pod namiot, ale niestety ciężko im znaleźć czas (często jeżdżą za granicę po towar do sklepu) oraz niestety ich namiot, który kiedyś pożyczyli znajomym, poszedł w świat, bo ci znajomi pożyczyli jeszcze komuś, tamci znowu komuś itd.
Życzyłam im na koniec, aby jednak kiedyś spróbowali znaleźć chociaż jeden wolniejszy weekend i wybrać się gdzieś nawet niedaleko. Przecież Polska jest wszędzie piękna, a w każdym rejonie można znaleźć ciszę i spokój, jak się dobrze poszuka.
Na koniec zostaliśmy obdarowani prezentem – Pani wręczyła nam śliczną, małą zieloną lampkę naftową.
Kto wie, może dzięki naszej rozmowie zdecydują się na odrobinę szaleństwa i wyruszą na poszukiwanie przygody? :-)
Piękna historia! Pięknie napisane! Tak jest w rzeczy samej. Polska jest bardzo, bardzo piękna miałem się o tym możność przekonać kolejny raz w weekend będąc na Półwyspie Helskim.
Obrazek

Obrazek
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez johny, łącznie zmieniany 1 raz.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
Mysikrólik
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5476
Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
Tytuł: harcerz
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 42 razy
Otrzymał podziękowań: 176 razy

Post autor: Mysikrólik »

To jest piękna historia Yvonne.
Mnie od razu nasunęli się rodzice Kiki ze Złotej Rękawicy
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 13298
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 11 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy

Post autor: Yvonne »

Mysikrólik pisze:Mnie od razu nasunęli się rodzice Kiki ze Złotej Rękawicy
Faktycznie, to bardzo podobna historia.
Rodzice Kiki się zdecydowali :-)
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

Super historia Yvonne. I chyba masz rację, ze wielu ludziom brakuje tej odwagi, brakuje jakiejś zachęty, impulsu.
Pewnie wielu ludzi pukałoby się w głowę patrząc na nas zmierzających w deszczu na Fort Lyck i potem rozbijających szybko obozowisko na wyspie. I nawet by nie pomyśleli jaka wspaniała przygoda przed nami.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Mysikrólik
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 5476
Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
Tytuł: harcerz
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 42 razy
Otrzymał podziękowań: 176 razy

Post autor: Mysikrólik »

Mnie przez chwilę przeszło przez myśl, co my robimy? Jak chcemy tutaj siedzieć i co będziemy robić w tym deszczu. Mokro, zimno i komary. Wtedy spojrzałem po wszystkich jak się krzątają i stwierdziłem z mieszaniną zdziwienia i radości, że nikomu nawet nie przyszło do głowy żeby zarządzić odwrót, albo chociaż narzekać.
U mnie pojawiło się coś co m.in. odróżnia młodość, od nieco bardziej dojrzałego wieku, a w sumie dawno tego nie czułem:
Jakoś to będzie
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

Mysikrólik pisze:Mnie przez chwilę przeszło przez myśl, co my robimy? Jak chcemy tutaj siedzieć i co będziemy robić w tym deszczu. Mokro, zimno i komary. Wtedy spojrzałem po wszystkich jak się krzątają i stwierdziłem z mieszaniną zdziwienia i radości, że nikomu nawet nie przyszło do głowy żeby zarządzić odwrót, albo chociaż narzekać.
U mnie pojawiło się coś co m.in. odróżnia młodość, od nieco bardziej dojrzałego wieku, a w sumie dawno tego nie czułem:
Jakoś to będzie
I to JAKOś było zajefajne! :564:
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

Yvonne pisze:
Mysikrólik pisze:Mnie od razu nasunęli się rodzice Kiki ze Złotej Rękawicy
Faktycznie, to bardzo podobna historia.
Rodzice Kiki się zdecydowali :-)
Możliwe, że to jest dobry moment podarować Im jeden egzemplarz ZR.

Masz juz kartę rabatową? :-D
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

Czesiu, chyba kierunkowy nie hula.
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 12056
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 383 razy
Otrzymał podziękowań: 299 razy

Post autor: johny »

Czesio1 pisze:
Mysikrólik pisze:Mnie przez chwilę przeszło przez myśl, co my robimy? Jak chcemy tutaj siedzieć i co będziemy robić w tym deszczu. Mokro, zimno i komary. Wtedy spojrzałem po wszystkich jak się krzątają i stwierdziłem z mieszaniną zdziwienia i radości, że nikomu nawet nie przyszło do głowy żeby zarządzić odwrót, albo chociaż narzekać.
U mnie pojawiło się coś co m.in. odróżnia młodość, od nieco bardziej dojrzałego wieku, a w sumie dawno tego nie czułem:
Jakoś to będzie
I to JAKOś było zajefajne! :564:
Oj było, było... W dużej mierze dzięki Tobie Mysikróliku tak właśnie było!!! Twa walka o ogień... :-D
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
Milady
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 1437
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:49
Miejscowość: Bezludna Wyspa
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Post autor: Milady »

Czesio1 pisze:
johny pisze: Ten nocleg i poranek, ta jajecznica to było dla mnie coś czego nawet słowami nie potrafię opisać. Widziałem na FB zdjęcie chrzestnego Michała z MAzur z jakiegoś hotelu luksusowego z zimnym piwkiem i tak sobie pomyślałem, że to nic, wielkie ZERO w stosunku do naszego Fort Lyck i smażonej na ognisku jajecznicy... :-)
Dokładnie tak!! :564:
Ja gdy próbuję przemycić do luźnych rozmów toczonych w pracy opowieści o różnych przygodach, zlotach, miejscach, które odwiedzam to niestety najczęściej spotykam się z postawą przygoda? A to boli? No bo przecież jak można spędzać urlop w Polsce, biedna jesteś? Nocleg pod namiotem? Nie no, bez komentarza. Oczywiście mówią - a to trzeba być odważnym żeby tak gdzieś pojechać bez wykupionej wycieczki albo chociaż bez hotelu. Podziwiam, podziwiam, ja bym nie była tak odważna. I kiwniecie głową z politowaniem nad mą biedną osobą...

Chciałam opowiedzieć coś o naszym ostatnim zlocie, o noclegu na wyspie... Ale przerwałam bo już prawie dostało mi się po głowie za to jacy to są rodzice nieodpowiedzialni, żeby dzieci w deszcz zabierać na wyspę. :-/ :-/

Ja nie twierdzę, że wypoczynek za granicą w dobrym hotelu jest zły. Też się przydaje i też to lubię, ale to z jaką reakcją wśród ludzi się spotykam jak opowiadam im o innej alternatywnej formie spędzania czasu jest dla mnie zaskoczeniem.

Na szczęście nie wszyscy tak myślą i reagują i mam nadzieję, że spotkam osoby, które chętnie podyskutują i podzielą się swoimi doświadczeniami tak jak to miała przyjemność Yvonne.
Ostatnio zmieniony 21 cze 2016, 00:16 przez Milady, łącznie zmieniany 1 raz.
Lubimy towarzystwo, ale nie mo?emy znie?? ludzi ca?y czas ko?o siebie. Wi?c gdzie? si? gubimy, potem wracamy i znów znikamy w diab?y.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Mazur
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 29
Rejestracja: 15 maja 2016, 06:34
Miejscowość: Ruciane-Nida
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Mazur »

Milady !
Chyba czasem szkoda czasu na tego typu "przygodowe" opowieści komuś,kto i tak tego nigdy nie zrozumie. Jesli chodzi o wczasy za granica polecaj koniecznie swym znajomym takie kierunki, jak Egipt, Turcja, Grecja, Tunezja,Maroko, Izrael,Palestyna i Syria. Może w końcu jakaś konkretna rotacje w Twojej pracy nastąpi..!? Pozdrowienia Z Północy dla wszystkich !!!
Obrazek
Awatar użytkownika
VdL
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 4838
Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
Miejscowość: dokąd
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 143 razy
Otrzymał podziękowań: 119 razy

Post autor: VdL »

Nie ma czym się przejmować, do takich ludzi przemawia tylko ciekawa historia lub ładna fotografia.

Ciekawe co by powiedzieli na to, co zamieściałem w Kuchni Samochodzikowej:
VdL pisze:W kilka osób 26.12.1988 wyjechaliśmy w góry za Muszynę (miejsce nie określone na mapie). Miała stać tam Bacówka , miejsce gdzie latem autochtoni wypasali owce (latem była cała i zdrowa, sprawdziłem osobiście). Przybyliśmy rano następnego dnia, bacówka powiedzmy stoi :shock: . Drzwi zniknęły, kilka dziur w dachu i ścianach. Bacówka była zbudowana z desek, nie z bali.
Las, jest (opał);
źródełko chociaż zamarznięte, jest (woda);
śnieg, jest (do uszczelnienia chałupy, była z desek , wiało jak ch.....ra);
miejsce na ognisko i palenisko w chałupie jest
konserwy i wino - jest i są (trzeba coś jeść i pić)
drzwi nie było, ale był koc, to wystarczy.
Chałupę uszczelniliśmy śniegiem, dach załataliśmy gałęziami i czym się dało. Ognisko płonie, palenisko również. Względnie ciepło.
Prąd był, ale w Muszynie, trochę daleko. Nie korzystaliśmy.
Plan dnia był ściśle określony:
Rano z siekierami szliśmy do lasu po drewno , deputat na cały dzień, przynajmniej się rozgrzaliśmy. Po wodę tez trzeba było iść z siekierą, przerębel trzeba było w końcu czymś wyrąbać w strumieniu, aby nabrać wody. Gotowaliśmy na ogniu.

Było ekstremalnie ciekawie.
P.s.

Mieliśmy radio tranzystorowe, więc trochę cywilizacji było. Głownie stacje Czechosłowackie, Polskie jakoś nie odbierały.


Przyznam, że mimo wszystko to był jeden z najlepszych moich sylwestrów jakie przeżyłem (krawaty, a nawet muszki zabraliśmy ze sobą, było naprawdę na poziomie) :-D . Może dla tego że przeżyłem. Wróciliśmy w połowie stycznia, trzeba było w końcu iść do szkoły. Oj, byliśmy u wędzeni ....................... :564:
Ostatnio zmieniony 20 cze 2016, 20:45 przez VdL, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

A ja właśnie skończyłem słuchać po raz kolejny "Niesamowity dwór" i tak a propos ewentualnych noclegów to marzy mi się Niesamowity Zlot gdzieś w jakimś dworze, gdzie bylibyśmy tylko sami, pokoje ogrzewane kominkami, poranna jajecznica na kiełbasie, seans spirytystyczny.
Jeśli nocleg na Czarcim Ostrowie się udał to może i to marzenie się spełni?
Mieliśmy już zimowy zlot w Kościelisku to może pora na jesienny zlot w chłodnym dworze?
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

A jestem też pewien, że na Mazury jeszcze nie raz wrócimy i kiedyś zrobimy sobie dłuższy biwak na Czarcim Ostrowie. Tak, żebyśmy mogli tam pobyć cały dzień i np. dwa noclegi. Wtedy na pewno i TomaszeK da się namówić. Przygotujemy sobie wcześniej scenariusz rozdziałów Niewidzialnych na wyspie i nakręcimy krótki film o przygodach Pana Tomasza.
Ech, rozmarzyłem się... :-)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
ODPOWIEDZ